Pośród wszystkich pamiątkowych zdjęć jakie posiadam jest jedno, które szczególnie lubię. Z tej starej fotografii zerka na mnie prawdziwa przedwojenna dama w kapeluszu. To moja babcia – Tekla ze Smerkowskich - mama mojego taty.
Niestety nie pamiętam jej zbyt dobrze ponieważ zmarła, gdy byłam małą dziewczynką. Jedno wspomnienie o niej jest jednak wciąż żywe. Pamiętam gdy będąc prawie pięcioletnim brzdącem nauczyłam się jeździć na rowerze i nie zważając na nic szalałam na moim bordowym dwuśladzie. Pewnego dnia niestety nie wyhamowałam w odpowiednim momencie i wpadłam do przydrożnego rowu. Kiedy obolała chciałam się z niego wygramolić zobaczyłam nad sobą zatroskaną twarz babci. To cud, że akurat wówczas przy mnie się znalazła. Mieszkała prawie dwa kilometry dalej, a wtedy kiedy potrzebowałam pomocy pierwsza znalazła się przy mnie. Nie nosiła już kapeluszy, na głowie miała zazwyczaj zawiązaną chusteczkę i taką ją znałam. Dopiero po wielu latach od jednej z moich ciotek dostałam w prezencie tę fotografię babci i wtedy poznałam – młodą, nieco poważną, damę w kapeluszu… i taką ją zachowam w pamięci.
Pozdrawiam wszystkich ciepło.







