Obserwatorzy

środa, 13 lipca 2011

Powrót do cyberprzestrzeni

Po sześciu dniach, nareszcie mam znów internet i wróciłam do cyberprzestrzeni. Zaległości w odwiedzinach zaprzyjaźnionych blogów  mam co nie miara, ale pomału nadrobię zaległości. Tym czasem chcę zaprezentowac parę drobnostek z "Zacisznej pracowni" i ogrodu.
Pierwsza "drobnostka" to sposób na ujarzmienie niesfornych kuchennych ściereczek. Dodatkowa zaleta, to że z jednej dużej można zrobić dwie małe.



Druga "drobnostka", podpatrzony na jednym z blogów sposób na ujarzmienie koronkowych tasiemek.


Kolej teraz na prezentację kwiatowej dekoracji już na ogrodowym stole.




A na koniec  dla wszystkich  odwiedzających mojego bloga pozdrowienia z Zacisznego ogrodu, gdzie kwitną kwiaty i dojrzewają owoce..




To tyle na dziś. Dziękuje Wszystkim za ciepłe i miłe komentarze i przede wszystkim za to, że jesteście ze mną w moim Zaciszu. Przesyłam słoneczne pozdrowienia.

poniedziałek, 11 lipca 2011

A po burzy nie ma internetu

Przestój w blogowaniu wywołała awaria internetu spowodowana okropną burzą, jaka przeszła nad Zaciszem w zeszły czwartek. Od tamtej pory nie mam dostępu do sieci. Może wieczorem wszystko wróci do normy, wtedy będę mogła Was odwiedzić. Teraz, korzystając z uprzejmości  koleżanki, która udostępniła mi swój komputer, chcę pokazać parę rzeczy, które wykonałam cierpiąc na nadmiar wolnego czasu.
Pierwsze to "różane pudło". Wykorzystałam opakowanie po komplecie filiżanek, ozdobiłam ulubionym przeze mnie obecnie motywem różanym. W ten sposób powstał dość dużych rozmiarów pojemnik na różne szpargały.






 

Druga dekoracja wykonana została ze starego sita mojej babci Julianny.  Serce uplotłam z pędów dzikiego wina, które porasta ściany Zacisza.


  
A na koniec dekoracja na stół ogrodowy. 






 To tyle na dziś. Pozdrawiam słonecznie i kolorowo i jeśli tylko zechcecie  to napiszcie co sądzicie o moich dziełach. Za wszystkie komentarze z góry dziękuję. :)))

środa, 6 lipca 2011

ciąg dalszy poprzedniego posta

Dziś udało mi się wykonać troszkę lepsze zdjęcia dekoracji, którą wczoraj skończyłam robić w sypialni. 
Tak oto wygląda cały "kącik".



Nie jest to jakiś cud, ale jestem  bardzo zadowolona, ponieważ  by go stworzyć wykorzystałam rzeczy, które znalazłam buszując po  Zaciszu.  Pułkę pod lustrem wygrzebałam z garażu, gdzie się kurzyła. Przemalowałam i polakierowałam.  Kosze były od dłuższego czasu ukryte w szafie w garderobie, gdzie mi w zasadzie przeszkadzały, więc je wyciągnęłam na światło dzienne. Historię szpuli już znacie, kapelusik też wyjęty  z jakiegoś zakamarka, do tego kawałek sznurka jutowego, parę spinaczy i zdjęcie małej dziewczynki, czyli moje.  Tylko lustro (kupione na wyprzedaży w JSKU za 100zł) stało w tym miejscu już chyba cztery lata, więc już był najwyższy czas coś z tym fantem zrobić.  Tak oto powstała cała dekoracja. Pozdrawiam Was cieplutko i już nie zanudzam. Pa:)
                                                                                           
                                                     


wtorek, 5 lipca 2011

Zmęczona ale zadowolona

Porządki w Zaciszu idą pełną parą, choć końca nie widać. Dziś skończyłam sprzątanie i małe przeróbki dekoracyjne w sypialni. Wielka szpula i inne dekoracje z różami były przeznaczone własnie do tego pokoju.  Na parapecie okiennym pojawił się nieco inny motyw (jabłkowy), ale bardzo mi się spodobał i dlatego go wykorzystałam. Osłony na kwiaty, na parapet zrobiłam ze starych form na ciasto, które znalazłam trochę podrdzewiałe w warsztacie mojego taty.  Dziś pokazuję tylko pojedyncze elementy dekoracji, ponieważ   zdjęcia  całości kącika robiłam już wieczorem i kiepsko wyszły. 







  ... i jeszcze kilka zdjęć z najładniejszego zakątka w miejscowości, gdzie mam swoje Zacisze. Zalew i plaża znajdują się tu w samym centrum miasta, zamiast rynku.








Własnie przeszła kolejna ulewa. Dziś chyba już dwudziesta. Jednak jest troszkę cieplej i mam nadzieję, że 
 wkrótce prognozy się sprawdzą i będę mogła udać się na plażę. Oczywiście pod warunkiem, że skończę "zaciszne" porządki. Pozdrawiam Wszystkich moich Gości baaardzo serdecznie i jeśli tylko macie ochotę zostawcie ślad po swoich odwiedzinach w postaci komentarza. Byle do lata!!! Dobrej nocki życzę.

niedziela, 3 lipca 2011

Jeszcze jedna odsłona ze skarbem z odzysku

Kochani,
serdecznie witam  nowych obserwatorów w moim Zaciszu. Pojawienie się każdego gościa sprawia mi wielką przyjemność i radość, że to co robię może się podobać. 
Żyjąc nadzieją na rychłe nadejście wyżu i pięknej pogody pracowałam dziś cały dzień w domu, robiąc różności do mojej sypialni. Kiedy wymarzony kącik będzie gotowy zaprezentuję go na pewno. Póki co chciałam pokazać jeszcze jeden stary nabytek, który znalazł miejsce w moim Zaciszu. Pewnego razu na giełdzie staroci w Lublinie zakupiłam od  dwóch jegomościów  starą wyżymaczkę. Zapłaciłam za nią całe 20 złotych. Stan generalnie nie najgorszy, ale trzeba było przeprowadzić renowację. Początkowo stała jako ozdoba w pralni-łazience, jednak z czasem znalazłam dla niej bardziej praktyczne wykorzystanie. Umieściłam ją w toalecie, gdzie służy jako gazetnik i  stojak na papier w jednym. 








 Myślę, że ciekawie to wygląda. ? :)
To tyle na dziś. Pozdrawiam Wszystkich zaglądających do mojego Zacisza. Życzę Wam i sobie nienadejścia słonecznych, cieplutkich , wakacyjnych dni. Dobrej nocki.:)))

czwartek, 30 czerwca 2011

Konewka, czyli mój kolejny "skarb" z odzysku

Kiedy zaczęły się czerwcowe upały pomyślałam, że przydałaby mi się konewka do podlewania roślin, które hoduję w donicach na moim warszawskim balkonie. Ledwo pierwsza myśl moja ustąpiła miejsca drugiej, że czym prędzej należy udać się do jakiegoś marketu ogrodniczego, gdy przechodząc obok osiedlowego śmietnika zobaczyłam, że ktoś wystawił obok niepotrzebną polewaczkę. Popatrzyłam, czy przypadkiem nie jest dziurawa i ponieważ była cała no to ją wzięłam. Może nie wszystkim z Was to się to spodoba, ale ja nie widzę w tym nic złego. Konewka była taka zwykła, zrobiona z blachy cynkowej. Wyczyściłam ją i zaczęłam używać.Oj, jaka ja byłam szczęśliwa, że nie muszę już wydeptywać ścieżek, biegając między kuchnią a balkonem  z butelką. A teraz kiedy zaczęły się wakacje i mam więcej czasu postanowiłam ją troszkę odnowić.   Już nie jest szara, tylko bardzo kolorowa i taką ja bardzo lubię. Nie dość, że użyteczna, to jeszcze służy jako ozdoba balkonu.  I tak po raz kolejny dałam drugie życie jakiemuś starociowi. A oto główna bohaterka...









Ja ją bardzo lubię, a Wy?
 Dziękuję Wszystkim przemiłym osobom za odwiedziny w moim Zacisznym świecie i za ciepłe komentarze. 
Pozdrawiam słonecznie i cieplutko, po prostu wakacyjnie:)