Mam w sobie duszę szperacza o czym mówię już chyba do znudzenia. Czasem kiedy wpadnie mi w oko jakiś staroć koniecznie muszę go mieć. Nie jestem jednak żadnym kolekcjonerem sztuki. Lubię rzeczy zwyczajne, proste, takie które kiedyś służyły ludziom na co dzień. Wczoraj buszowałam w zaprzyjaźnionym ”sekendhendzie” i dojrzałam starą, wielką szpulę. Oczy mi się chyba do niej zaświeciły, sprzedawca to zauważył i zażądał całe 5 złotych polskich, które wetknęłam mu szybko do ręki. Złapałam mój skarb i pobiegłam do domu, bo w głowie już kłębiły się myśli co z nią zrobię. Robiłam do 1 w nocy. A o to co wyszło.
Tak szpula wyglądała zaraz po przyniesieniu do domu.
A tak wygląda teraz. Będę na niej trzymać wszystkie moje tasiemki koronkowe.
…i co o tym myślicie?
Cieszę się z każdego komentarza. Tym bardziej, że wszystkie są takie miłe i dodają energii do pracy . Wasze odwiedziny w moim Zaciszu sprawiają mi wiele radości. Jeśli tylko więc ktoś ma ochotę, to proszę się rozgościć. Cieplutko pozdrawiam:)